A jeśli w tym eksperymencie angażuje się specjalne hodowle świetlików,  kaczki i bażanty prezentują się same śpiewająco na talerzu, grzybeczki szepczą: „rosłem pod dębem”… „ukrywałem się przy pniu brzozy”, rachunek popiskuje dyskretnie np. 20… 30 złotych i 20 groszy… to będę skłonna wycofać swoje niektóre tezy…

Nie widzieć potraw… bez kelnera ani rusz w tym przybytku ciemności, a rachunek należy mieć nadzieję, że dwucyfrowy. Jednak najprawdopodobniej w tych warunkach z konieczności regulowany pod pobliską uliczną latarnią…

Smacznego?  „Daj rozwinąć się zmysłom”?… Gdy zmysły w warunkach stresu nie są w stanie odróżnić kaczki od bażanta czy borowików od pieczarek, sałaty od kapusty, romantyzmu od horroru… Poezji od prozy. Przyjaciela od nieprzyjaciela. Kelnera od złodzieja. Konstruktora powodzenia biznesowego od  uczestnika specjalnej antyterapii… i  właściciela restauracji…

Kabaret kulinarny… A jeśli w tym eksperymencie angażuje się specjalne hodowle świetlików,  kaczki i bażanty prezentują się same śpiewająco na talerzu, grzybeczki szepczą: „rosłem pod dębem”… „ukrywałem się przy pniu brzozy”, rachunek popiskuje dyskretnie np. 20… 30 złotych i 20 groszy… to będę skłonna wycofać swoje niektóre tezy… i uznać tę restaurację za jedyny w Polsce kabaret kulinarny albo teatr kulinarny.

Tropy z folderu znalezionego przeze mnie pośród  czasopism na stoliczku zachęcającym do lektury przystawionym doń wygodnym fotelem, ku nie tylko mojej rozrywce i zarazem wygodzie podczas oczekiwania w kolejce po informacje przed recepcją jednego z poznańskich hoteli, miały zapis: „Daj rozwinąć się zmysłom w restauracji z menu w ciemnościach. Wejdź na własną odpowiedzialność”. Ten marketingowy podszept zainspirował mnie od razu do stworzenia grafiki na własną odpowiedzialność  −  cytującej wizualnie i częściowo jedynie napisy (rzecz jasna, z uwagi na magnetyzm kroju czcionki!). Nazwę tego tajemnego miejsca,  nie wiadomo jeszcze, na ile pochopnie awansowanego przeze mnie do roli inkubatora kabaretu kulinarnego (bo może już aspirującego do sławy teatru kulinarnego?) − zastąpiłam romantyczną gąsieniczką…

Tekst i ilustracja: Stefania Pruszyńska


Tags: