Cyprian Kamil Norwid
Pielgrzym
Nad stanami jest i stanów-stan,
Jako wieża nad płaskie domy
Stercząca, w chmury…
Wy myślicie, że i ja nie Pan,
Dlatego że dom mój ruchomy
Z wielbłądziej skóry…
Przecież ja – aż w nieba łonie trwam,
Gdy ono duszę mą porywa,
Jak piramidę!
Przecież i ja − ziemi tyle mam,
Ile jej stopa ma pokrywa,
Dopokąd idę!…
Po raz pierwszy z poezją Norwida Jerzy Zelnik wystąpił w 100. rocznicę urodzin poety. Aktor wyznał, że Norwid ratował go w stanie wojennym i później. W 1983 roku powstał pierwszy spektakl „Dopokąd idę”, którego nazwa jest zacytowana z ostatniego wersu wiersza „Pielgrzym”. W poznańskim kościele pw. Wszystkich Świętych zaprezentowany został kolejny spektakl „Dopokąd idę”, utrzymany jak poprzednie w stylistyce recitalu poetyckiego.
Bardzo przytulne wnętrze tego kościoła sprawia wrażenie przebywania w teatrze − półkoliście ustawione ławki, ledwo co sączące się światło dnia stwarzają niepowtarzalny klimat. Skupiona i zapełniająca kościół publiczność miała przed sobą postać znaną z ekranów – szczupłego, skromnego ze sposobu bycia, lecz pełnego ognia ducha Jerzego Zelnika.
Aktor skupił się na wybranych wierszach, w tym na fragmentach „Fortepianu Chopina” i „Promethidiona”. W tle tkliwe dźwięki utworów Chopina zalewały słowa, syciły atmosferę echem muzyki bijącej ze źródła nostalgii. Tak odbieram wiele dzieł Fryderyka, tak też do mojej duszy mówi Cyprian Kamil Norwid. A głosem Jerzego Zelnika wybrzmiał silnie, z takim patosem, który znamionuje głębię treści odczytaną przez wrażliwość.
Jerzy Zelnik, jak wyjaśniał, uznał Norwida za swojego przewodnika duchowego. Przyjął od poety myślenie o uznaniu prawdy i piękna jako drogi. I tę inspirację wskazał choćby zacytowaniem myśli z „Promethidiona”: „Piękno na to jest, by zachwycało do pracy – praca, by się zmartwychwstało”.
Spotkanie z poezją Cypriana Kamila Norwida w poznańskim kościele odbyło się 14 marca.
Stefania Golenia Pruszyńska